|
There are no translations available.
Grupą czterech nurków 16-18 marca wybraliśmy się na weekendowy rekonesans po niemieckich kamieniołomach. W odległości około 500 km od Koszalina rozbiliśmy bazę w mieście Kameń nad kamieniołem Szparman. Nieczynne wyrobisko o głębokości 65 m położone w centrum niewielkiego miasteczka. Baza zorganizowana z niemiecką precyzją i wg przemyślanego planu robi wrażenie.
Sympatyczny gospodarz Jost udziela wyczerpujących informacji nt nurkowiska. Baza świadczy pełen serwis blenderski, trimix tańszy niż w kraju. 15 kilometrów nieopodal kolejny kamieniołom - Horka. Jak sama nazwa wskazuje, jest to wyrobisko o głębokości około 35 m na szczycie rozległego wzniesienia wypiętrzonego geologicznie. Krajobrazy i wrażenia podwodne podobne do chorwackich - bez soli i skwaru :o)
Zapraszamy do GALERII ZDJĘĆ. W czasie wyjazdu 2 kolegów ukończyło kurs płetwonurka trimixowego PT1 KDP/CMAS - GRATULACJE !!
|
|
Wyprawa do Egiptu M. Czerwone XI 2011 |
|
There are no translations available.
Późną nocą, 18 listopada 2011r, w klubie MARES spotkało się 17 nurków – Maresowców i Trytonowców. Po krótkiej odprawie zapakowaliśmy się w Mietkobus i Błażejbus i ruszyliśmy do Gdańska. Wczesnym rankiem, po zaopatrzeniu się w strefie wolnocłowej w płynne środki antystresujące, i po dość sprawnej odprawie o godz. 9.30 wylecieliśmy z lotniska im. Lecha Wałęsy liniami AirCairo. I już po 4,5 godzinach przywitała nas spalona słońcem ziemia egipska.
HURGHADA, dawna wieś rybacka, dzisiaj jedno wielkie hotelisko. Na miejscu czekała na nas, mała wzrostem, ale wielka duchem, Szarka – instruktorka doskonała rodem z Czech. Krótki przejazd autokarem z lotniska do hotelu Stevguul.. Z tyłu hotelu na nabrzeżu kołysała się, jak się później okazało, nasza łódź o słodkiej nazwie TIRAMISU. W dniu przyjazdu jeszcze do wieczora przechadzka po mieście tętniącym życiem do późna i w nocy wyjście w morze. Na „okręcie” rządy obejmuje niejaki Gutek z domu Pruski. Na miejscu do naszej grupy dokoptował się jeszcze nurek z Ukrainy - sympatyczny Jurij oraz zawsze uśmiechnięta Basia z dużym Kazikiem Tak więc jest nas teraz 18 chłopa i trzy kobitki. Naszym Tiramisu dowodzi kapitan, młody, ale już doświadczony wilk morski, którego wspiera 5 osobowa załoga o egzotycznych imionach: Ala Edi czy Mustafa. Mustafa przez cały rejs będzie pełnił odpowiedzialną funkcję naszego stewarda. Warunki okrętowe - kabiny dwuosobowe z maleńką łazienką, spora messa, rufa przystosowana do nurkowań, taras na górze statku i to przez tydzień ma być całym naszym światem. I zaczęło się... „ nie byliśmy tu dla przyjemności ”. Oj nie! Podzieleni na trzy grupy zaczęliśmy intensywne nurkowanie. Jedna grupa, najbardziej doświadczona, pod wodzą Szarki, druga Błażeja, a trzecia pod opieką Gustawa. Niektórzy z nas skorzystali z okazji i zrobili dodatkowe kursy i uprawnienia, a pozostali doskonalili swoje umiejętności z różnym skutkiem.
Realizujemy po 3 i 4 nurkowania dziennie .Pobudka 5.30, odprawa, plan nurkowania i chlup w wodę. Piękne piaszczyste dno, piękne rafy koralowe i przejrzysta toń niespotykana na naszych wodach. Oczywiście mamy do czynienia z bogatą fauną Morza Czerwonego, spotykamy kolorowe ryby, o tak sympatycznej nazwie jak ustnik pawik, ustnik cesarski, ustnik szopowaty, pomarańczowy. Są też groźne mureny , jedna z nich wypęzła gniewna ze swojej jamy zmywając się w oddali. Widzimy skrzydlice, napoleona, osobliwą rybę flet zaiste wyglądającą jak flet muzyczny. Duże wrażenie sprawia piękna hiszpańska tancerka ale nie ta z baletu tylko podwodna. Ci co mają aparaty fotograficzne mają łowy. Są też oczywiście nurkowania nocne przy latarkach mające swój specyficzny urok. A propo latarek, latarki firmy Blondyna i Co.one jednak nie wytrzymywały naszego tempai podwodnego ciśnienia. Któregoś dnia nasz statek przemieszcza się na sławną i budząca grozę wśród marynarzy rafę o wiele mówiącej nazwie - Stalowa rafa, no i oczywiście są w planie wraki do opływania. Nie na wszystkie zaplanowane zanurkowaliśmy ze względu na warunki prądowe ale te które były to pierwsza liga. Nurkujemy na pierwszym . Jest to Carnatic z 1862 - 140 letni wrak pocztowo-pasażerskiego parowca angielskiej kompanii najstarszy na tej rafie zwanej przez miejscowych Rafą Abu Nuhas. Wrak spoczywa na głębokości od 19 do 27m. Co prawda to z wraku pozostał już tylko stalowy szkielet porośnięty miękkimi koralami.
 Zbudowany w 1862 roku przez stocznię w Londynie kursował on jako liniowiec na trasie Suez-Bombaj, a niejednokrotnie zawijał też do Chin. Wielkość statku to: dł. 89,8 m szer. 11,6m, wyporność 1776 ton. Podczas feralnego rejsu z miejscowości Suez do Bombaju statkiem podróżowało 35 pasażerów i 176 osób załogi, a ładunek jaki statek przewoził to przede wszystkim jak podają dokumenty warte 40 000 funtów brytyjskich sztaby miedzi i złota przeznaczone dla angielskiej mennicy w kolonii indyjskiej, listy i przesyłki Poczty Królewskiej dla oddziałów Brytyjczyków stacjonujących w Indiach, bele bawełny oraz setki butelek z winem i wodą sodową. W nocy z 12 na 13 września 1869 roku statek uderzył o rafę i mimo wielu zniszczeń, jeszcze przez kilkadziesiąt godzin utrzymywał się na powierzchni. Nieświadomy ogromu zniszczeń i niebezpieczeństwa kapitan, w oczekiwaniu na pomoc nie wydał rozkazu natychmiastowej ewakuacji. Dopiero około godzin przedpołudniowych 14 września 1869 roku pasażerowie i załoga zaczęła opuszczać jednostkę, jednak po 34 godzinach dryfowania statek nie wytrzymał siły naporu wody i przełamał się na dwie części bez żadnego ostrzeżenia i zabrał na dno 5 pasażerów i 26 członków załogi.
Rozbitkowie, którym udało się przetrwać zostali podjęci przez inną jednostkę, a kapitan Philip Buton Jones został postawiony przed Trybunał Morski. Ulysses to kolejny wrak, jak piszą to "dziadek" Morza Czerwonego , zatonął 18 lat po Carnaticu. Bardzo podobna w konstrukcji do Carnatica, brytyjska jednostka żaglowo-parowa o stalowym kadłubie. (dł. 95m). Leży na sterburcie na maksymalnej głębokości 28 m. Statek płynął z Londynu do Penang pod dowództwem kapitana Arthura Bremner, w czasie której uderzył w rafę po wschodniej stronie wyspy Small Gubal 16 sierpnia 1887. Przewoził ładunki mieszane, z których jak podaje historiografia wiele zostało ręcznie rozładowane przez załogę z HMS Falcon, który przyszedł mu na pomoc. Niektóre z ładunków dużych bębnów kablowych nie uratowała się i teraz leży na stokach rafy wśród wraków. Często słyszy się o nim jako "The Cable Wreck" - wrak kablowca. Po bohaterskiej walce ostatecznie osunął się pod fale gdzieś między 20 sierpnia i 6 września 1887.
|
|
Read more...
|
|
Chłodno, co raz chłodniej… |
|
There are no translations available.
Pogoda za oknem nie rozpieszcza, ciemno i zimno zupełnie jak w naszych wodach. I tak zebrało się na wspomnienia Gorącej Chorwacji, która rozpieszczała nas swoją gościnnością niewiele ponad miesiąc temu.
Zacznijmy od początku, za górami, za lasami, został uknuty plan wyjazdu na wyspę Brać, trzecią co do wielkości wyspę Chorwacji. O całym planie dowiedziałem się dosyć szybko, jeśli mnie pamięć nie myli to grubo ponad miesiąc przed wyjazdem. Coś niesamowitego! – pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę. Do tej pory nurkowałem tylko w naszych pięknych zielonych wodach, a tu nagle możliwość takiego wyjazdu i nurkowania w wodach tak czystych jakie do tej pory oglądałem tylko na Discovery Channel. To nie żart, nigdy wcześniej nie miałem okazji wypoczywać nad taką wodą. Po różnych za i przeciw, padła decyzja – jadę! Wszystko by było super, gdyby nie okazało się że w jadących autach niema już miejsca :D, więc decyzja została przemianowana na „jadę, jak się znajdzie miejsce, albo dodatkowe osoby żeby wziąć następny samochód”. Ku mojemu zmartwieniu ani miejsce, ani osoby się nie znalazły, za to znalazły się dwie ekipy jachtowe, które jechały do Chorwacji w podobnym terminie, jedna Gadułki, druga Piotra i to właśnie grupa Piotra mnie przygarnęła. Pomijając szczegóły techniczne udało się przebyć trasę liczącą ponad 1900 kilometrów. Na jachcie spędziłem, noc i dzień. Dzielną załogę jachtu opuściłem w Sibeniku, przesiadając się do bardziej przyziemnego środka transportu jakim był autobus, na szczęście klimatyzowany, uff bo mimo że był Wrzesień temperatura grubo przekraczała 30 stopni. Po 2,5h udało się dojechać do wyczekiwanego Splitu, a stąd już promem na Brać. Ledwo żywego odebrał mnie Błażej razem w Bartkiem-Wiśnią. Na miejscu powitany zostałem miejscowym chlebem i solą o tajemniczo brzmiącej nazwie PROSEK :)
 Następnego dnia rano cała zacna ekipa ruszyła na check dive z brzegu. Szybkie ogarnięcie sprzętu i do wody. Nooo pierwsze wrażenie po skoku do wody było: o k****, ale z*******e - w miejsce gwiazdek wstawić bąbelki ;) Wrażenie było niesamowite, woda nad termokliną 24 stopnie, pod 18, wizura na poziomie naszego Koszalińskiego basenu, wszędzie rybki, partnera nie trzeba trzymać za rękę żeby się nie zgubić :D Tak zaczął się mój pierwszy mały maraton nurkowy. Następne dni nurkowaliśmy z łodzi, mnóstwo ścianek, jedne bardziej ciekawe inne mniej, mój pierwszy wrak i to co zrobiło na wszystkich największe wrażenie jaskinia Lucica. Niesamowite miejsce, można o niej poczytać w Internecie można też jechać i zobaczyć ;)
Wieczory mijały równie sympatycznie co dni, wszystko zgodnie z hasłem przewodnim wyjazdu „w końcu nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności”. Pogoda nas rozpieszczała, przez cały pobyt temperatura powietrza utrzymywała się na poziomie powyżej 30 stopni Celsjusza. Przy tak pięknej pogodzie grzechem by było siedzieć w domu i tak przyszedł czas na dzień „nie nurkowy”, kto to wymyślił – pomyślałem, jednak szybko okazało się że był to strzał w dziesiątkę, dzień poświęciliśmy na zwiedzanie wyspy, a było co zwiedzać :) Środek wyspy okazał się równie piękny co pusty, życie skupiało się w nadbrzeżnych urokliwych miasteczkach z malowniczymi portami. Po kilku godzinach trafiliśmy w miejsce o nazwie „Vidova gora” o wysokości 780 metrów n.p.m. skąd rozciągał się niesamowity widok na wyspę, tam też namierzyliśmy kolejny cel podróży jakim był „złoty róg” żwirowy fenomen wyspy, czemu fenomen? Bo tu kamienie były znacznie drobniejsze niż na pozostałych plażach ;) Żeby nie rozpisywać się zbytnio o szczegółach, chciałem wspomnieć jeszcze tylko o tym co mi dał ten wyjazd pod względem nurkowym. Z każdym nurkiem uczymy się czegoś nowego, w wodzie o takiej przejrzystości można skupić się na czymś zupełnie innym niż w naszych wodach, ja osobiście nauczyłem się oddychać – oszczędzać powietrze, tym samym udało mi się prawie dorównać Ali i naszej technicznej koleżance, oczywiście pozdrawiam Monikę ;)
Niżej znajduje się link z najciekawszym fragmentem nurkowania nocnego w Adriatyku.
http://www.youtube.com/watch?v=YDu9S3AS3YI
Przy okazji chciałem podziękować za super towarzystwo całej Chorwackiej ekipie, a szczególnie Ani i Bartkowi, którzy przywieźli mnie do domu.

PS. W nawiązaniu do tytułu, wskakujemy w suche skafandry i nurkujemy dalej :) nurkowanie nie kończy się wraz z końcem lata. Dla zainteresowanych kurs suchego skafandra już za tydzień!
Mirek |
|
Między nami jaskiniowcami :o) |
|
There are no translations available.
Zainteresowanych relacją z kursu nurkowania jaskiniowego zapraszamy do zapoznania się z opisem autorstwa jednego z uczestników - Mateusza.
"Dnia 8 sierpnia, roku Pańskiego 2011, w godzinach przedwieczornych, niebieski Volkswagen T4, wyładowany po brzegi sprzętem z triem przystojnych mężczyzn na pokładzie sprawnie wyruszył w liczącą sobie 1400 km trasę...."'
PEŁEN TEKST ARTYKUŁU - TUTAJ |
|
Zakończenie sezonu nurkowego |
|
There are no translations available.
Wzorem lat ubiegłych w dniach 01-02.10.2011r organizowane jest zakończenie sezonu nurkowego Ochotniczej Straży Pożarnej Oddziału Ratownictwa Wodnego Klubu Płetwonurków MARES 2010/2011. Impreza odbędzie się w Białym Borze w Ośrodku Wypoczynkowym "Na Plaży".
Przewidziany jest nocleg, którego koszt wynosi 30 zł/osobę. Rezerwacja noclegu u organizatorów lub na liście wywieszonej w klubie. Wszystkich chętnych zapraszamy do miłego spotkania połączonego z nurkowaniem oraz udziałem w przygotowanych zabawach i konkursach.
Zapewniamy miła atmosferę, atrakcyjne nagrody dla uczestników konkursów i zabaw rekreacyjno sportowych. Osoby chętne do wzięcia udziału w zakończeniu sezonu nurkowego jak również zainteresowane noclegiem proszone są o kontakt z organizatorem lub wpisania się na listę wywieszoną w klubie.
Wstępny plan zakończenia sezonu nurkowego 2010/2011
02.10.2011r - sobota
- 11.30 - 12.30 - rejestracja uczestników konkurencji sportowych oraz osób uczestniczących w zakończeniu sezonu nurkowego.
- 12.30 – przywitanie przybyłych do Białego Boru uczestników Zakończenia Sezonu 2010/2011
- 13.00 – 17.30 – konkurencje i konkursy sportowe
- 18.00 – spotkanie przy grillu (w trakcie gry i zabawy dla uczestników, ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród dla zwycięzców).
03.10.2011 – niedziela
- wykwaterowanie i wyjazd uczestników spotkania
Kontakt do organizatora : Magdalena Preisner tel. 604286883
|
|
There are no translations available.
W dniu 16.01.2011r organizowane jest pierwsze w tym roku nurkowanie pod lodem na jeziorze Drawskim. Warunki uczestnictwa: 1) posiadanie uprawnień do nurkowania pod lodem PL1, 2) ważne badania lekarskie lub wypisane oświadczenie, 3) dostosowanie się do przepisów KDP/CMAS w zakresie nurkowania podlodowego.
Spotkanie przed wyjazdem w klubie 16.01.2011r. godzina 9.00. |
|
Rejs nurkowy po Karaibach |
|
There are no translations available.
W poniedziałek 6-go grudnia będziemy gościć w klubie V-ce przewodniczącego KDP instruktora M3 Mirosława Kierepkę, który zaprezentuje prelekcje na temat nurkowych rejsów po wyspach Karaibskich tych odbytych i tych planowanych już niebawem. Spotkanie adresowane jest do zainteresowanych wysłuchaniem relacji, jak również do osób zainteresowanych udziałem w gronie klubowym w kolejnej ekspedycji. Początek prelekcji o godz. 18-tej. Szczegóły : http://www.orkasa.pl/karaiby-2011.html. Spotkajmy się choć na chwilę pod palmami w klimacie Boba Marley,a :o) |
|
|